wtorek, 2 września 2008

M3TEATR - M3 in Avignon

M3teatr czyli Kompania M3 i teatr

Agresywne dzwonienie przyciąga uwagę potencjalnych widzów. To po schodach schodzi Kamerling-Papieża. Głośno dzwoni. Przerywa. Podchodzi do wąskiego przejścia na schodach. Odwiązuje linkę zamykającą dotąd przejście i wraca dzwoniąc. W tym samym czasie z głębi placu zbliżają się do schodów dwie delegacje” - tak rozpoczynała się sztuka plenerowa wystawiona na festiwalu teatralnym w Awinionie [Francja] w 2000 roku przez Kompanie M3. Był to pierwszy przypadek wystąpienia grupy wywodzącej się z Torunia na tym jednym z dwóch największych festiwali teatralnych świata. Nasza sztukę zaprezentowaliśmy w nurcie Avignon Off. Autorem scenariusza była cała Kompania, podobnie choreografia występu. Reżyserią zajął się Jarosław Jaworski, wspomagany przez pozostałych „kompanistów” setkami nad wyraz cennych uwag.

To historia która mogła wydarzyć się naprawdę przed pałacem papieskim w Awinionie w połowie XIV wieku. Na schodach spotykają się dwie delegacje – polska i krzyżacka” – opisywał nasz występ w rozmowie dla toruńskich Nowości Jarosław Jaworski.

Torunianie faktycznie zawieźli do Awinionu historię, która mogła mogła się tutaj wydarzyć. Kilka stuleci temu w surowych murach papieskiego pałacu rozwiązywano bowiem liczne problemy ówczesnego świata. Przyjeżdżali tu także Polacy i bracia Krzyżaccy spierając się o Pomorze Gdańskie. W pałacu awiniońskim odbywały się sądy miedzy zwaśnionymi stronami. Właśnie do tamtych wydarzeń nawiązała Kompania M3. Obie delegacje nie stają jednak przed sądem. Cała swą energię tracą na kłótnię, kto ma pierwszy wejść na pałacowe schody. Powstała z tego zabawna opowieść, groteskowa i absurdalna. A czy jest dla rzeczy absurdalnych jest lepsze miejsce niż Awinion, gdzie mostem Św. Benezeta można dojść tylko do połowy rzeki? [co powtarzam za autorem tego spostrzeżenia Marcinem Czyżniewskim].

Sam festiwal awinioński to wielkie wydarzenie w życiu światowego teatru. Obok Edynburga największe święto teatru w Europie: „Avignon to jeden z największych festiwali teatralnych, mający kilkudziesięcioletnie tradycję. W ubiegłym roku w [nurcie off] występowało około 500 grup. […] Toruńczycy chcą tam być od samego początku i dać kilka przedstawień” – pisały Nowości. Obok Grzegorza Jarzyny i jego „Iwony, księżniczki Burgunda”, M3 byli jedynym reprezentantem Polski na tej edycji festiwalu awiniońskiego. Impreza co roku gromadzi około 200.000 widzów, a ma już 62 letnią tradycję. „Festiwal w Awinionie jest jednym z największych osiągnięć francuskiej wyjątkowości kulturalnej” – pisał o festiwalu portal e-teatr.pl Sceną offu staje się każdy zakątek. […] Są miejsca ważniejsze i mniej ważne. Największą rangę mają schody pałacu papieskiego i główny plac miasta l’Horloge. To własnie na papieskich schodach grała toruńska Kompania M3” – opisywał artykuł z Nowości po powrocie artystów z Francji. Wyjazd, zakończony sukcesem, niestety nie pociągnął za sobą dalszych działań teatralnych zespołu.

*** Z oficjalnej odezwy do widzów festiwalu awiniońskiego [kolportowanej za granicami w wersjach angielskiej i francuskiej]:

SPOTKANIE / RENCOTRE / THE MEETING
Wita Was Kompania M3 z Polski. Opowiemy historię opartą na faktach prawie autentycznych. Dokładniej o pewnym spotkaniu, do którego doszło w połowie XIV wieku na schodach przed katedrą w Awinonie. Ówcześnie miasto było stolica papieży rzymskokatolickich. Mieli oni całe mnóstwo problem
ów - na przykład z Włochami, którzy tak przywykli do posiadania papieża na miejscu, że co kilka miesięcy wybierali swojego. Momentalnie awinioński dwór oznajmiał, że jest on nieważny jak skasowany bilet i tak jakoś zleciało kilkadziesiąt lat. Wśród problemów awiniońskich papieży znalazł się też kłopot z wojną Królów Polskich i Rycerzy Niemieckiego Zakonu Krzyżackiego. Obie strony chrześcijańskie jak się patrzy, obie bitne i nieustępliwe. Mieczem się nie pokonały, przyszedł więc czas na procesy! A gdzie się procesować w XIV wieku jak nie w najważniejszym sądzie Kontynentu - Sądzie Papieskim! Tak więc Polacy z Zakonnikami Krzyżackimi procesowali się o leżące nad Bałtykiem ziemie o egzotycznych i tajemniczych nazwach – Prusy, Jaćwież, Żmudź, Litwa… a było o co, bo wielkie to były przestrzenie, borem pełnym zwierzyny pokryte. Często więc rycerze jeździli w delegacje służbowe do Awinionu. Niestety nie mamy danych ile wynosiła dieta dzienna i czy państwo zwracało posłom za nocleg. W każdym razie do Prowansji ciągnęły poselstwa mężów ważnych, walecznych, rozumnych oraz… kompletnych idiotów. Tych bowiem w każdym narodzie i w każdym czasie jest pod dostatkiem. Szczególnie zaś chętnie podczepiają się do dyplomacji i polityki, bo tam wystarczy głupkowato się uśmiechać, aby każdy wziął cię za Macchiavellego. I tak pewnego dnia na schodach awiniońskiej katedry stanęli z jednej strony niemieccy rycerze zakonni i polscy posłowie królewscy. Każda z delegacji chciała pierwsza wejść na salę rozpraw…





** Ekipa M3-manów w przerwie między występami w Awinionie
...












** ...
oraz w trakcie
występu